Którędy na... Biskupią Kopę?

    Początkowo w planach na weekend mieliśmy wybranie się w okolice Krynicy Zdrój, aby zdobyć Wysoką, Lackową i/lub Radziejową. Niestety pogoda w kwietniu niezbyt dopisuje, więc postanowiliśmy zdobyć niższy szczyt - Biskupią Kopę (pol.) lub inaczej Biskupska Kupa (cz.). Jest to szczyt leżący w zakamarku województwa opolskiego, na granicy polsko-czeskiej, w pasmie Góry Opawskie. Mierzy on 890 m n.p.m. oraz należy do Korony Gór Polski. Według forów widoki z wieży umieszczonej na szczycie są piękne, m.in. widać z niej Góry Sowie, Góry Stołowe, a przede wszystkim panoramę miasta Zlate Hory. Co my podziwialiśmy? W dzisiejszym poście przykładowy plan trasy, a także wskazówki dojazdu dla zmotoryzowanych i niezmotoryzowanych. 

    Najlepsza trasa to taka zaplanowana na spontanie, najlepiej zaraz po wyjściu na szlak. W takim momencie trzeba działać szybko, intuicyjnie, a brak zasięgu tylko stymuluje nasze emocje. Nam się poszczęściło i w konsekwencji wybraliśmy bardzo przyzwoity i łagodny do przejścia (nawet zimą) szlak. Rozpoczęliśmy w Pokrzywnej, na parkingu pod Hotelem Gorzelanny. Jego widok wywołał u nas mieszane uczucia. Wygląda bardzo przyzwoicie, wręcz można przypuszczać, że w środku jest bardzo ekskluzywnie (co widać i po zdjęciach w Internecie). Można domyślić się jaki gwar panuje tam w czasie sezonu. Teraz tylko cisza i pusty parking, co dla nas okazało się bardzo in plus.

    Czy ktoś by pomyślał, że na takim szlaku może być jakiś niespodziewany element? Nawet takie górki umieją zaskoczyć i mają swoje... może nie łańcuchy, ale drabinkę! Na Gwarkowej Perci, aby pójść dalej niebieskim szlakiem musimy wspiąć się 11 metrów po drabinie! Ale halo, halo co z osobami z lękiem wysokości lub podróżującymi z dziećmi? Na spokojnie, nie musimy korzystać z tej atrakcji, ponieważ możemy obejść to wzniesienie i skorzystać z wejścia znajdującego się obok.

Gwarkowa Perć
    Przygotowując się na przejście tej trasy, sprawdziliśmy, jakie warunki panują na szlaku. "20 cm śniegu", "raczki obowiązkowe!" - czytaliśmy na forach. Ku naszemu zdziwieniu na miejscu nie było w ogóle śniegu! Rozpoczął się on dopiero po jakiejś godzinie chodzenia i z kroku na kroku, im wyżej, tym było go coraz więcej. Majestatyczna mgła i spora ilość (jak na kwiecień) śniegu nie utrudniła nam zdobycia Biskupiej Kopy.

    Wędrówka bez piwa/herbaty ze schroniska to nie wędrówka. Na końcu szlaku żółtego, zaraz przed szlakiem czerwonym znajduje się Górski Dom Turysty "Pod Biskupią Kopą". Można w nim oczywiście zjeść coś ciepłego, odpocząć, a także zdobyć pieczątkę do naszej książeczki GOT PTTK/Zdobywcy Korony Gór Polski. 

 schroniska na szlaku prowadzą nas drewniane postacie :)

    W schronisku testowaliśmy lokalne piwa - jasne i ciemnie, po 10 zł sztuka. Atak szczytowy na Biskupią Kopę po nich wspominam bardzo miło, bez większych trudności. A i również jakie zejście było godziwe! Co prawda jeszcze nigdy nie zaliczyłam tyle gleb, ale sprawiały one tyle radości, jakbym dopiero co skończyła pierwszy semestr szkoły podstawowej, a nie studiów. :) 


    Na Biskupiej Kopie znajduje się wieża widokowa, która należy do naszego czeskiego sąsiada. My na nią nie wchodziliśmy, ponieważ ze względu na złe warunki atmosferyczne była zamknięta. Na drzwiach można było przeczytać, że wejście kosztuje 20 CZK (bilet normalny) i 10 CZK (bilet ulgowy). 



    Wracając mieliśmy okazję zdobyć również Srebrną Kopę (785 m n.p.m.). Tam już mieliśmy lepsze widoczki, nawet na chwilę zaczynało świecić słoneczko. Pięknie widać z niej Biskupią Kopę, a także znajdujące się pod nią schronisko. Na szczycie znajduje się domek zbudowany z kamieni i patyków.


Widok ze Srebrnej Kopy

    Po Srebrnej Kopie mieliśmy również możliwość zdobycia Zamkowej Góry (571 m n.p.m.) oraz Szyndzielową Kopę (533 m n.p.m.). Jednak rozczytanie drogowskazów nie poszło nam najlepiej i myśląc, że zdobycie tych szczytów zajmie nam za dużo czasu, postanowiliśmy wybrać szlak żółty biegnący dookoła tych wzniesień. Jednak nie żałuję, ponieważ z chęcią wróciłabym tam jeszcze raz. Góry Opawskie są naprawdę śliczne, idealne na spacer z małym dzieckiem. 

 Wskazówki na dojazd dla zmotoryzowanych i niezmotoryzowanych

  • Dla zmotoryzowanych - trasy tłumaczyć Wam nie będę, bo większość jeździ z nawigacją, która wskaże Wam najdogodniejszy dojazd. 
  • Wskazówka dla osób dojeżdżających z okolic Katowic - nie bójcie się płatnej A4. Jesteśmy przyzwyczajeni, że np. na dojazd do takiego Krakowa wydamy majątek. Jednak w porównaniu do tej trasy, na odcinku Gliwice - Krapkowice wydaliśmy 6,40zł, a w drugą stronę nawigacja poprowadziła nas tak, że zapłaciliśmy 4,80zł. 
  • W Pokrzywnej znajduje się kilka parkingów. Z uwagi na obecną sytuację uda się Wam zaparkować bezpłatnie.
  • Parking również znajduje się Jarnołtówku, skąd prowadzi najłatwiejszy szlak na Biskupią Kopę - szlak żółty.
  • Dla niezmotoryzowanych - prawdziwa przygoda zaczyna się, gdy wszystko musimy zaplanować sami. Pierwotnie miałam jechać do Pokrzywnej pociągiem i busem, więc zaplanowałam również wycieczkę dla niezmotoryzowanych.  
  • Naszą podróż rozpoczynamy na dworcu PKP w Katowicach. Stamtąd mamy bezpośredni pociąg do Prudnika, który jedzie tylko ok. 2h! W Prudniku idziemy na PKS do Pokrzywnej i.. pozostaje nam tylko wejście na szczyt. Możemy również pojechać do Jarnołtówka, aby mieć większą pewność, że wyrobimy się na PKS i pociąg powrotny do domu.
  • Przydatne linki: https://www.pkp.pl/pl/homehttp://pks.glubczyce.pl/34/strona-glowna.htmlhttps://pks.opole.pl/
  • Najlepsze planowanie trasy: https://www.e-podroznik.pl/    

Przykładowe trasy:

Komentarze