Którędy na... Babią Górę?

Wstęp do wstępu, czyli skąd pomysł porządkowania górskich wspomnień

    Ostatnio przeglądając zdjęcia z gór, planując kolejne wycieczki i spisując zebrane punkty do książeczki GOT PTTK (o górskich motywatorach w następnym poście), postanowiłam wrócić myślami do zdobytych już szczytów i opisać relacje z nich. Będzie to dobry sposób na uporządkowanie zdjęć, które mam rozrzucone po fejsbukach, albumach i instagramach. Umieszczenie ich na www.podrozemaleimniejsze.pl pozwoli mi do nich wracać, tak, aby nie zginęły. Dodatkowo postanowiłam spisać listę szczytów, które już udało mi się zdobyć. Znajdziecie ją pod linkiem: Czasami zdarza się, że czytając nazwę jakiegoś szczytu, zastanawiam się czy już go zdobyłam. Już teraz mam luki w pamięci, a co dopiero będzie za 5, 10, 15 lat. Lista szczytów znajduje się w poprzednim poście: 

widok z Policy (1369 m n.p.m) na Babią Górę

O tym jak staliśmy się gangiem samobójców uciekającym przed burzą na szczyt - czyli o kapryśności Diablaka

    Wspomnieniem do jakiego chciałam wrócić najpierw jest Królowa Beskidów - Babia Góra (inaczej Diablak, 1725 m n.p.m). W czerwcu 2019 razem ze znajomymi postanowiliśmy się tam wybrać. Widoków na szczycie przez gęstą mgłę niestety nie było. Za to jak schodziliśmy było naprawdę przepięknie, co możecie zobaczyć poniżej. Nocleg mieliśmy w bardzo klimatycznym miejscu - Skansenie im. Józefa Żaka. Znajduje się on obok wejścia na szlak prowadzący prosto na Babią Górę. Niestety jak czytamy na stronie, od 31 maja 2020 r. skansen nie prowadzi już noclegów. Za to można go zwiedzać.
    Naszą wędrówką rozpoczęliśmy w Zawoi-Markowe, skąd udaliśmy się do Schroniska PTTK Markowe Szczawiny. Tam jeden miły pan, schodząc ze szczytu powiedział nam, że rozpoczyna się burza i, że "życie jest jedno, a szczyt tu jeszcze trochę postoi". Po krótkiej debacie, pomimo lekkich odgłosów burzy postanowiliśmy udać się ze schroniska na Babią. Ironicznie nazwaliśmy się "gangiem samobójców uciekającym na szczyt przed burzą" Czy zachowaliśmy się szczeniacko i nieodpowiedzialnie? Burza nie była zapowiadana, a i puentując nie pojawiła się, a my spokojnie wraz z wieloma osoba zdobyliśmy szczyt i wróciliśmy do schroniska po nagrodę - zimne piwko. Zdobycie wtedy Babiej było dobrą decyzją. Mimo, że widoków na szczycie nie było, to czuliśmy spełnienie.




WESZLIŚMY!

W pigułce: Którędy na Babią Górę?

   Dla niezmotoryzowanych bardzo polecam dojazd do Zawoi-Markowa za pomocą pociągu do Krakowa, a stamtąd busem ruszającym z Dworca Autobusowego do Zawoi.
    Autem jak dojechać oczywiście nie będę tłumaczyć, ponieważ każdy nawigację posiada. Mogę tylko doradzić, że parkingi znajdują się przy wejściu do Babiogórskiego Parku Narodowego (np. Zawoja, Markowa), na Przełęczy Krowiarki, a można również spróbować wejść ze Stańcowej. Trzy przykładowe trasy znajdują się poniżej. 
    My wybraliśmy drogę ze skansenu, gdzie nocowaliśmy, czyli zaczynaliśmy w Zawoi (trasa I, poniżej). Dochodząc do Schroniska PTTK Markowe Szczawiny mamy dwie opcje na zdobycie Diablaka - szlakiem żółtym (tzw. Perć Akademików - krótsza, może trochę ambitniejsza) oraz szlakiem czerwonym (mniej wymagający, bez łańcuchów, ale dłuższy). Ryzykowanie z łańcuchami przy tych hulających grzmotach byłoby już totalną bezmyślnością, więc wybraliśmy szlak czerwony. 
     Jednak jak można przeczytać na forach, to najłatwiejszy jest szlak czerwony z Przełęczy Krowiarki, którym mam nadzieję uda mi się pójść zdobywając Główny Szlak Beskidzki.



Przykładowe trasy:

Trasa z Zawoja, Markowa

Trasa ze Stańcowej

Komentarze