Pilsko 30.05.2020

Nie ma złej pogody, są tylko nieodpowiednie ubrania. Nawet nie wiedziałam, że to norweskie powiedzenie "Det fins ikke dårlig værbare dårlige klær" tak pasuje do większości moich górskich wędrówek. Od jakiegoś roku przed każdą wędrówką sprawdzam pogodę na stronie https://www.mountain-forecast.com/. Natomiast zgranie terminu, zebranie ekipy bywa na tyle trudne, że często pomimo przewidywanej brzydkiej pogody wolę zaryzykować, niż czekać kolejne tygodnie, aż nadarzy się okazja pojechać w górki.

Ostatni weekend był dość deszczowy, co przyniosło ogromny benefit na szlakach - mało ludzi. Na naszą wycieczkę wyruszyliśmy dosyć późno, bo po 10-tej. Zanim dojechaliśmy, zaliczyliśmy bombę kaloryczną w KFC, to było już po 12-tej. Na parkingu za hotelem Harnaś było kilka aut, co zwiastowało wspomniane pustki na szlakach. Na Halę Miziową wchodziliśmy żółtym szlakiem, następnie na samo Pilsko czarnym (wchodzenie po pionowej ścianie, pod wyciągami nie należy do moich ulubionych tripów, ale nie było, aż tak źle). Na samym szczycie poszczęściło nam się i trafiliśmy na okno pogodowe. Może nie było w 100% przejrzyście, ale ładne widoczki z majestatyczną mgłą udało się nam uchwycić. Z Pilska w 8 godzin można dojść na Babią Górę, co zresztą na początku planowaliśmy, ale może nie w taką pogodę, bo wiadomo, że Królowa Beskidu Żywieckiego lubi mieć swoje humorki.
kiedyś na takim pieńku zrobię jaskółkę
wyglądam na 5 miesiąc ciąży, a to tylko nerka, w sensie taka saszetka pod kurtką


Schodziliśmy szlakiem żółtym do Schroniska PTTK na Hali Miziowej. Tradycyjnie musiałam skosztować schroniskowej herbaty. Choć kosztuje tylko 4 zł, to nie wygryzła z rankingu herbaty pitej po wędrówce na Tarnicę w Wołosatym (kruca nie wiem, jak się odmienia nazwę tej bieszczadzkiej wsi). Tak, na każdej wędrówce piję herbatę w schronisku i mam ich osobisty, tajemniczy ranking - każdy ma jakieś swoje dziwactwa. 
Po odpoczynku w schronisku schodziliśmy szlakiem zielonym do Korbielowa. I tutaj zaczęła się przygoda. Z moim znajomym lubimy wędrówki w nieznane. Znaczy nie do końca lubimy, ale zawsze się w takie pakujemy. Obojgu nam rozładowały się telefony. Drugi raz. Wycieczka na Czupel niczego nas nie nauczyła, a sam szczyt muszę jeszcze raz zdobywać, ponieważ przez rozładowane telefony i zamknięte schronisko z powodu pandemii, nie mam potwierdzania do odznaki Zdobywcy Korony Gór Polski. Schodząc szlakiem zielonym, zagadaliśmy się i jakimś trafem zeszliśmy ze szlaku. Na początku droga była wyjeżdżona, dopiero potem musieliśmy iść po łąkach, lasach, a ja oczywiście panikowałam, że jak zje nas niedźwiedź, to dodatkowo zapłacimy mandat za zejście ze szlaku. Szliśmy w nieznane, ale jakoś udało nam się dojść do Korbielowa. Znaczy jeszcze nie mieliśmy pewności, że to właśnie tu i tylko czekaliśmy na pana z grabiami, który przegoni nas słowami "ino raz mi stąd uciekać". Na szczęście doszliśmy do drogi asfaltowej i znaleźliśmy się na poszukiwanym zielonym szlaku.

Taka historia na zakończenie posta. Ogólnie trasa nawet w tej błotnistej pogodzie jest bardzo przyjemna. Może to przez zimową kondycję, ale dużo łatwiej zdobywało mi się teraz Pilsko (1557 m n.p.m.), niż Czupel (930 m n.p.m.) miesiąc temu.

W pigułce:
Trasa: Korbielów (żółty szlak) - Hala Miziowa (czarny szlak) - Pilsko (żółty szlak) - Hala Miziowa (zielony szlak) - Korbielów
Długość: 15km
Czas: 6h
Punkty PTTK GOT: 28pkt
NACOBEZU (na co należy zwrócić uwagę): Bardziej opłaca się zaparkować za wspomnianym hotelem Harnaś, niż obok PKS na dole.