Którędy na Rysy?

Wstyd może to napisać, ale do zdobycia Rys podchodziłam, aż dwa razy. Pierwszy raz było to 31.08.2018r. - bez wiedzy, jaka będzie pogoda, bez wyspania, bez planów. Po sprawdzeniu trasy z Palenicy (w dwie strony) wyszło mi 6h chodzenia, więc pomyślałam - oj tam, łatwo. Prawda okazała się bolesna, trasa dwa razy dłuższa, widoki zobaczone w czasie tej wędrówki najładniejsze na świecie, a sama podróż sprawiła, że moje myślenie o chodzeniu po górach trochę się zmieniło. Tak więc drugi raz, ten już skuteczny, bo zdobyliśmy szczyt, był o wiele bardziej przemyślany i mniej spontaniczny.
Najważniejsze w zdobywaniu wysokich gór samemu, bez przewodnika, jest przygotowanie się do wędrówki. Przez rok czytałam o zdobywaniu tego szczytu, co kilka dni podglądałam na https://www.mountain-forecast.com/ pogodę jaka panuje na Rysach. Było wiele terminów, w których mogłam wybrać się, aby zdobywać Rysy, ale zawsze albo padał deszcz, albo śnieg. Wtedy wybierałam mniejsze szczyty, na których była ładniejsza pogoda. Teraz myślę, że było to dobre rozwiązanie, ponieważ zdobywając np. Beskidy nabrałam większej kondycji, aby wyruszyć w Tatry. 
kawka o poranku na Słowacji
Tydzień przed wyjazdem, w końcu konstelacja gwiazd na niebie ułożyła się właściwie i mogliśmy wybrać się w podróż. Jako, że po wakacjach moje kolana i biodro trochę umierały, tzn. bolały przy większym wysiłku, to zdecydowaliśmy na trochę łatwiejszą trasę - od strony Słowacji. 
Wyruszyliśmy w stronę Popradzkiego Stawu ok. 3:00. Ja w aucie ciutkę się przespałam, za to Kuba oczywiście ani trochę. Było ciężko, bo choć się staraliśmy pójść wcześniej spać, to skończyło się na jednej godzinie snu. Podczas podróży mogliśmy zobaczyć przepiękny wschód Słońca. Gdy dotarliśmy na miejsce, było już dość dużo osób. Ogólnie zdobywanie tego szczytu w niedzielę wymagało ogromnej cierpliwości do turystów z dziećmi, biegających Taterników i ludzi idących bardzo wolną całą szerokością drogi. Jednak chęć spełnienia noworocznego marzenia była znacznie silniejsza, niż jakieś tam przeszkadzajki.
Popradzki Staw - prawie tak ładne jak Morskie Oko
Rozpoczęliśmy od espresso i herbatki za kilka euro w Schronisku nad Popradzkim Stawem. Po pierwszym, półgodzinnym pierwszego odpoczynku wyruszyliśmy niebieskim szlakiem w stronę Rys. Droga jest naprawdę wspaniała, dużo na niej ładnych widoczków. Kondycja jest tutaj potrzebna głównie dlatego, że trasa wynosi jakieś 20km w obie strony (dokładnie 19,3km). Oczywiście były podejścia, które wywoływały ciarki, ale od strony polskiej jest więcej łańcuchów, które za łatwe nie są. 
to już te Rysy?
Samo wejście na szczyt jest dość trudne, wręcz najtrudniejsze na całej trasie. Jednak przepaść z obu stron na samym wierzchołku jest najbardziej imponująca. Przy większym wietrze utrzymanie się tam może być trudne. Nas spotkała rewelacyjna pogoda, słonecznie, prawie żadnej chmurki. 
Zejście ze szczytu wymagało nutki sprytu, momentami zjeżdżałam na tyłku, aby nie spaść. Wracanie na dół trochę nużyło, aż zastanawialiśmy się, jak mogliśmy, aż tyle przejść. 
a to dopiero początek łańcuchów

wyżej w Polsce już się nie da! :)

Na parkingu byliśmy już po zmroku. Wracaliśmy przez Kraków, gdzie na puste żołądki zjedliśmy Maka. Odsypiać ten dzień mogliśmy cały następny dzień, ale mięśnie, aż tak nie bolały (w przeciwieństwie do kolan, które musiały trochę dłużej odpocząć). 
Trasę tę zdecydowanie polecam, choć pewnie lepiej w środku tygodnia, niż w weekendy. Schronisko pod Rysami nie jest niczym niesamowitym w przeciwieństwie do latryny, która znajduje się obok niego i ma widok na góry oraz... przepaść kilkadziesiąt metrów w dół. Tak z toalety na pewno jeszcze nie korzystaliście!
Nie wiem czy będę zdobywać ten szczyt od polskiej strony, ponieważ same Rysy są dość zwyczajne w porównaniu do wielu innych gór znajdujących się w Tatrach. 
W pigułce: 
  • jak najbardziej warto się wspiąć na Rysy, choćby dla samego siebie,
  • polecam poczytać o przepisach drogowych w Słowacji (jeśli jedziecie autem), szczególnie o wyposażeniu auta,
  • jeśli chcecie kupować w schronisku picie lub jedzenie to warto wymienić złotówki na euro,
  • na parkingu bardziej opłaca się płacić w złotówkach,
  • warto sprawdzić pogodę przed wyjazdem, ponieważ widoki na szczycie zapierają dech w piersiach.

Lubicie zdobywać górskie szczyty? Co sądzicie o Rysach?

Komentarze

  1. Widoki są przecudowne! dla takich chwil warto żyć ;) szkoda że ja jakoś nie przepadam za chodzeniem po górach ;P
    Obserwujemy? zacznij i daj znać u mnie ;)
    www.jagglam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam chodzić po górach, widoki są tam naprawdę niezapomniane. Cudowne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza