Gdzie na biwak w zimie?

 Zacznijmy od tego, że... "Ale jak to w zimie? Na biwak?". Pamiętam jak równe 3 lata temu wracałam ze swojego pierwszego biwaku, na którym złożyłam Przyrzeczenie Harcerskiego i stałam się pełnoprawnym członkiem ZHP. Moi znajomi z klasy mieli nie lada zdziwko, gdy dowiedzieli się, że wzięłam w czymś takim udział. Przecież biwak to spanie pod namiotami, przy ognisku i nie w środku zimy, tylko w wakacje! Otóż dziś przekonam Was, że nie do końca tak musi być!



5 miejsc, gdzie można wybrać się na biwak w zimie:
1. Pole namiotowe.
"Przy temperaturze poniżej 0°C?!" Owszem jest to wyzwanie dość hardcorowe, do którego jeszcze się nie przekonałam, ale z opowieści znajomych, którzy brali udział w Zimowej Watrze Wędrowniczej, mogę Was zapewnić, że wrażenia są niesamowite. Zaczynając od zamarzniętych butów, poprzez odmrożone kończyny, a kończąc na trudnościach z załatwianiem potrzeb fizjologicznych. Oczywiście to wszystko bez odpowiedniego przygotowania, które samo w sobie jest łatwe. Na pewno przyda się kilka przeczytanych poradników, odpowiedni sprzęt, ale... Da się!
2. Hamak.
"Czekaj, może wymyślisz coś jeszcze bardziej hardcorowego?". Tej metody również nie próbowałam, ale dla mnie wydaje się być dużo bardziej komfortowa. Dlaczego? Otóż nie leżymy bezpośrednio na ziemi, od której często ciągnie. Jesteśmy opatuleni w ciepły śpiworek, może jakiś kocyk, do tego kołysamy się na hamaczku... Czego chcieć więcej? Budzimy się rano i jesteśmy przymarznięci i nie możemy się ruszyć. Tak jak pisałam, nie wiem jak to dokładnie wygląda, ale bardzo chciałabym wypróbować ten sposób. Oczywiście na początku w lato.
3. Chatki studenckie.
Mój ulubiony sposób biwakowania zimą i pierwszy jaki wypróbowałam. Uważam, że to najlepszy sposób na spędzenie miłych chwil ze znajomymi, wygrzanie się przy kominku i ciepłej herbatce. Sama mam plan, aby zaliczyć wszystkie chatki, które mamy w Polsce, ponieważ nie jest ich ogrom (wszystkie znajdziecie >tutaj<).
W marcu wybieram się ze znajomymi do chatki, w której będę już trzeci raz. Relacja pewnie wleci na bloga.
4. Schroniska górach.
O ile nocleg w powyższych warunkach jest dość niski, albo i żaden (spanie w lesie po rebelsku) to tutaj troszkę wydać już musimy. Koszt spania w schroniskach czasem jest wyższy niż w pensjonacie, który opisuje w kolejnym punkcie. Tak, wiem, że wszystko zależy od warunków, tego czy jest sezon, jednak moim zdaniem 50zł za nockę to za dużo, a i można przespać się taniej. Za to schroniska to idealna miejsce, aby odpocząć na górskim szlaku. Co do nocowania, sama zrobiłabym to tylko w ostateczności.
5. Pensjonat.
Najbardziej luksusowa forma biwakowania (nie wiem, czy nocleg w pensjonacie jeszcze można nazwać biwakowaniem, ale wolę liczby nieparzyste i coś w tym punkcie chciałam umieścić). Każdy wie jak to wygląda - zapewnione wyżywienie, ciepłe i wygodne łóżeczko, telewizor, jakieś wysokie standardy - jednym słowem, jak dla mnie tfu.

Mam nadzieję, że powyższe punkty rozbudziły w Was ciekawość i przekonały do tej formy spędzania wolnego czasu. Już za niedługo zaczynają się ferie i może warto spróbować w nie czegoś nowego?
Napisałam tutaj tylko o biwakowaniu w górskich warunkach, ponieważ gdzie indziej jest to jak dla mnie nudne o tej pięknej, mroźnej i niezbyt śnieżnej porze roku. Zainteresowanym polecam poradnik na WGL.PL, gdzie dają porady, jak przetrwać zimową noc na biwaku w namiocie.
Co sądzicie o biwakowaniu w zimie?

Komentarze